woda baner

Deficyt wody w Polsce rośnie. Zarządzanie każdym litrem staje się priorytetem dla przemysłu.

Zawartość

Roczne zapotrzebowanie na wodę w Unii Europejskiej wynosi obecnie około 140–200 mld m³. Jednocześnie działalność człowieka pochłania już od 10 do 50 proc. dostępnej wody słodkiej w europejskich dorzeczach – wynika z analizy Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej (JRC). Prognozy wskazują, że wraz z postępującą zmianą klimatu dostępność tych zasobów w wielu regionach kontynentu będzie się stopniowo zmniejszać, co zwiększy presję ciążącą na gospodarce i infrastrukturze technicznej.

Przypadający 22 marca Światowy Dzień Wody ustanowiony w 1992 roku przez ONZ jest okazją do przypomnienia o tym, jak istotne jest prowadzenie zrównoważonej gospodarki wodnej. Tymczasem coraz więcej państw doświadcza tzw. „stresu wodnego”. Termin ten odnosi się do sytuacji, gdy roczna ilość odnawialnych zasobów wodnych przypadająca na mieszkańca spada poniżej zapotrzebowania, czyli w tym przypadku jest to 1,7 tys. m³ (według wyliczeń ONZ). Do tej grupy zalicza się Polskę.

Polska w czołówce krajów UE zagrożonych niedoborem wody

Statystyki hydrologiczne plasują Polskę w grupie państw Unii Europejskiej o najniższej dostępności wody słodkiej. Mniejsze zasoby w przeliczeniu na mieszkańca odnotowują jedynie Malta i Cypr. Średnia ilość odnawialnej wody w naszym kraju wynosi wg Głównego Urzędu Statystycznego około 60 mld m3 rocznie, jednak w okresach suszy wartość ta spada poniżej 40 mld m3. Ta duża zmienność, potęgowana przez nierównomierne rozłożenie opadów, generuje stały stres wodny. Jest on szczególnie widoczny w południowych regionach, gdzie okresy deficytu często przeplatają się z gwałtownymi wezbraniami i powodziami.

Niedobory te znajdują bezpośrednie odzwierciedlenie w kosztach operacyjnych przedsiębiorstw. W 2026 roku średnia cena za 1 m3 wody w Polsce przekroczyła barierę 10 zł, podczas gdy w 2025 roku było to jeszcze 5-7 zł.

Przy wskaźnikach dostępności spadających w ostatnich latach do poziomu 1,1–1,6 tys. m3 na osobę, sektor przemysłowy musi mierzyć się z koniecznością optymalizacji zużycia zasobów wodnych w celu utrzymania rentowności. Taka sytuacja wymusza odejście od modelu swobodnego poboru na rzecz rygorystycznego zarządzania każdym litrem wody wykorzystywanym w procesach technologicznych 

 Dorota Włodarczyk-Strugalska, kierownik grupy projektów w SPIE Building Solutions.

Sprawność instalacji wodnych jako źródło realnych oszczędności

W obiektach przemysłowych oraz biurowych, gdzie dobowe zapotrzebowanie na wodę mierzone jest w setkach metrów sześciennych, każda jednostka zaoszczędzonego surowca realnie wpływa na rentowność. Największy potencjał optymalizacji drzemie w zamkniętych obiegach wody, które zasilają systemy chłodzenia i ogrzewania. W tych układach parametry fizykochemiczne krążącej cieczy bezpośrednio przekładają się na koszty operacyjne całego obiektu.

Poprawne wdrożenie zaawansowanej prewencji technicznej pozwala obniżyć te wydatki średnio o 10 proc. Profesjonalny nadzór nad jakością wód technicznych pomaga ograniczyć konieczność częstych zrzutów wód obiegowych w celu choćby usunięcia nagromadzonych osadów. Przekłada się to na mniejsze zużycie wody z sieci.

Jednocześnie rygorystyczna kontrola parametrów wody grzewczej i chłodniczej oraz planowa konserwacja urządzeń uzdatniających, zapobiega korozji, krystalizacji minerałów i powstawaniu kamienia kotłowego. Kamień kotłowy, pełniąc funkcję izolatora termicznego, drastycznie utrudnia wymianę ciepła, co wymusza na kotłach intensywniejszą pracę oraz może generować min. zwiększony pobór energii elektrycznej czy większe prawdopodobieństwa uszkodzeń instalacji i wycieków.

Podobnie korozja w układach chłodniczych to także poważne zagrożenie dla sprawności systemów. Proces ten prowadzi do uszkodzeń rurociągów, spadku wydajności oraz wzrostu kosztów eksploatacyjnych.

Kontrola jakości wody oraz regularny serwis płynu niezamarzającego w układach chłodniczych mogą – przy spełnieniu odpowiednich warunków operacyjnych – podnieść wydajność wymienników nawet o 25 proc. To inwestycja, która obniża ryzyko wystąpienia awarii pomp czy skraplaczy, których naprawa często wiąże się z wydatkami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych 

Dorota Włodarczyk-Strugalska, kierownik grupy projektów w SPIE Building Solutions.

W świecie narastającego deficytu zasobów wodnych, sprawne zarządzanie ich obiegiem staje się strategicznym elementem mitygacji ryzyka i kosztów przedsiębiorstwa. Gwarancją bezawaryjnego funkcjonowania instalacji oraz przewidywalności wydatków jest przestrzeganie precyzyjnych wytycznych technicznych. Polska norma PN-C-04607:1993 oraz międzynarodowe standardy, takie jak VDI 2035 (dla instalacji grzewczych) czy VDI 3803 (dla systemów chłodniczych), definiują parametry jakościowe, których zachowanie jest niezbędne dla utrzymania stabilnych warunków pracy urządzeń.

Strategia bazująca na optymalizacji sprawności systemów wodnych, może pomóc obniżyć zarówno bezpośrednie koszty zakupu wody jak i energii, ale także na ograniczyć wpływ zakładu na środowisko. Inwestycja w profesjonalny nadzór nad wodą technologiczną to w skali roku koszt nieporównywalnie niższy niż usuwanie skutków awarii wynikających z zaniedbań.

W dobie transformacji energetycznej i rosnącej presji na raportowanie działań proekologicznych, dbałość o kondycję systemów wodnych staje się coraz ważniejszym dowodem na odpowiedzialne i nowoczesne zarządzanie infrastrukturą.